Fundacja Clive’a Harrisa zaprasza na spotkanie z założycielem fundacji, którego współpracownicy określają mianem ,,uzdrowiciela’’
Clive Harris uważa się za uzdrowiciela duchowego. Swoją działalność rozpoczął na początku lat sześćdziesiątych. Z chorymi spotyka się na zbiorowych spotkaniach, wszyscy zebrani widzą, jak dotyka innych. Jego fundacja, zapraszając na spotkania twierdzi, że Harris leczy głównie chorych na nowotwory. Informuje, że usunięcie guza nowotworowego lub zamienienie jego postaci ze złośliwej na łagodną, a także przywrócenie sercu, nerkom czy jakiemukolwiek choremu organowi normalnego funkcjonowania w organizmie pacjenta, zabiera Harrisowi zaledwie 10 sekund.
Na pierwsze spotkania z Harrisem organizowane jeszcze w latach 70. minionego stulecia w lubelskim kościele św. Rodziny na Czubach przychodziło po kilka tysięcy ludzi. Od tamtego czasu jeden z najsłynniejszych uzdrowicieli na świecie miał kontakt z kilkom milionami chorych. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych potrafił zapełniać poznańska Arenę.
Clive Harris zna kilkanaście polskich słów. Nazwy ludzkich organów są mu potrzebne, bo chory mówi, co mu dolega. Każdą osobę dotyka przez kilkadziesiąt sekund. Szyja, głowa, plecy, brzuch, klatka piersiowa, nogi. Ma zamknięte oczy i wykonuje szybkie ruchy dłońmi. Na koniec mówi: Dziękuję. Obok na stoliku stoi skrzynka na dobrowolne datki.
Czy leczy? Nikt ze świata oficjalnej medycyny nie wypowiedział się autorytarnie w tej sprawie. Zdaniem niektórych lekarzy uzdrawiająca w tym przypadku może być wiara samych chorych.
Kto wierzy w takie wspomaganie konwencjonalnego leczenia może zjawić się w Kościańskim Ośrodku Kultury w piątek 3 października. Początek spotkania o godzinie 12.40 (s)
Komentarze:
Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.